Jesień w życiu bobrów

Przygotowanie zapasów na zimę.

Latem, gdy żywności jest pod dostatkiem, bobry mogą poświęcić dużo czasu na wypoczynek i opiekę nad młodymi. Brzegi stawów i rzek porośnięte są ziołami i młodymi pędami, które są ulubionym przysmakiem bobrów. W stawie rozwinięta jest roślinność wodna i bobry często sięgają po wodorosty. W zacisznych miejscach, z dala od dróg i ludzkiej aktywności, bobry odpoczywają poza żeremiem lub swoją norą. Zdarza się nawet, że robią sobie krótką "kąpiel słoneczną" wygrzewając się na słońcu. W większości przypadków nie ścinają dużych drzew i zadowalają się wodorostami, klaczami grążela i drobną roślinnością brzegową.

Jesień jest inna. Pierwsze obniżenie temperatury jest sygnałem dla bobrów, że zima jest blisko. Sytuacja nad stawem zmienia się drastycznie. Bobry nie pływają już beztrosko. Wiedzą, iż nadchodzi czas przygotowań. Są bardziej aktywne wieczorami i coraz częściej pokazują się w ciągu dnia. Zaczyna się najbardziej pracowity okres dla bobrów. Początkowo ich działania nie są zdecydowane. Wahają się z decyzją "czy to już czas". Zdarza się, że chwilowe ocieplenie odciąga je od przygotowań i zgromadzony wcześniej zapas żywności, zużyty jest na codzienne posiłki. Jednak coraz częstsze i niższe spadki temperatury stawiają bobry w pełnym pogotowiu.

Czeka je szereg zadań do wykonania i od ich realizacji zależy czy przetrwają zimę. Na wielu stawach bobry pracują cały dzień. Na innych wychodzą o zmierzchu i pracują nocami. Młode drzewka, gałęzie a nawet pnie drzew pocięte na krótkie odcinki, muszą być przyciągnięte do żeremia i zatopione przy jego wejściu. W tym celu bobry odbywają nawet dalekie wędrówki i odwiedzają rejony, do których latem rzadko zaglądały.

W poszukiwaniu pokarmu niejednokrotnie muszą oddalić się od wody. Każde wyjście na brzeg wiąże się z niebezpieczeństwem. W lesie może czyhać zaczajony drapieżnik. Dla niedźwiedzia, wilka czy nawet rysia, bóbr może być łatwym łupem. Jednak troska o zabezpieczenie rodziny w żywność jest silniejsza od strachu i bobry odchodzą coraz częściej i coraz dalej od wody.

Starają się przy tym zachować dużą ostrożność. Zanim wyjdą na brzeg upewniają się, że nic im nie grozi. Płyną wzdłuż brzegu węsząc dokładnie w jego kierunku. Miejsce planowanego wyjścia jest sprawdzane jeszcze dokładniej. Bóbr opływa je z lewej i prawej strony bacznie obserwując brzeg. Wysoko podnosi głowę i stara się wyczuć zapachy dochodzące z lądu. Czasami prowokuje potencjalnego drapieżnika. Płynąc bardzo blisko brzegu symuluje, że jest łatwym łupem. Lecz są to tylko pozory. Jest wówczas bardzo czujny i w każdej chwili gotowy do odwrotu. Chce tylko sprawdzić, czy gdzieś na brzegu nie czai sie drapieżnik. Bóbr wie, że jego pozornie nieostrożne zachowanie prowokuje atak. Stosuje różne metody i wytęża wszystkie swoje zmysły aby przekonać się, że będzie bezpieczny na lądzie. Często nawet, schowany pod jakąś kłodą czy osłonięty roślinami wodnymi, stoi bez ruchu kilkanaście minut, bacznie analizując każdy dochodzący dźwięk. Jest wyśmienitym strategiem. Od jego czujności zależy życie jego i młodych, które pozbawione opieki i zimowych zapasów nie miałyby żadnych szans przetrwania.

Gdy bóbr upewni się, że jest bezpieczny, wprost delektuje się swoją wyprawą na ląd. Jest jak turysta na jarmarku z pamiątkami. Zatrzymuje się to tu, to tam, oglądając różne rośliny i drzewa. Czasami coś przegryzie. Często podnosi głowę w górę i spogląda na konary drzew, tak jakby chciał sprawdzić czy warto je ściąć. Nie niepokojony przebiera wśród wielu drzewek - nawet jeśli są tego samego gatunku. Stosuje nieznane nam kryterium wyboru. Wącha dokładnie korę i często nawet ją próbuje. A gdy decyzja zapadnie, i do ścięcia wybrane jest drzewko średnicy kilku centymetrów, jest to zaledwie moment i usłyszymy szelest liści na ziemi. Chwila zmagania z ułożeniem zdobyczy w dogodną pozycję do transportu i już bóbr rusza w kierunku wody. Ścięcie drzewa o średnicy około 15 cm, z przerwami na kontrolę stanu bezpieczeństwa, zajmuje mu okolo 25 min. Większe drzewa ścina stopniowo przez kilka wieczorów. Czasami pozostawia je nadgryzione przez tydzień lub nawet miesiąc, po czym wraca i kończy rozpoczętą pracę.

Transport drzewek z dużej odległości jest czasochłonny. Bobry często ciągną po 2 małe drzewka jednocześnie. Jest to dla nich bardzo duży wysiłek. Zdarza się, że gałęzie zaczepiają o podwodne przeszkody a nawet po drodze "zbierają" pływające rośliny wodne. Opór przepływu zwiększa się. Momentami holowanie przebiega tak ciężko, że bóbr trzymając drzewko w zębach, rzuca się na powierzchnię wody aby wyrwać je z zaczepu. Chcąc ułatwić sobie zadanie, te przemyślne zwierzęta budują specjalne kanały, które stale oczyszczają z roślinności i podwodnych przeszkód. Ponadto, na płytkich wodach wykopują rowy w dnie. Budują nawet kanały na lądzie, które nie tylko ułatwiają transport lecz zapewniają im większe bezpieczeństwo. Bobry stale je wydłużają i pogłębiają. Im dalej w głąb lądu wodą tym łatwiej i bezpieczniej.

W czasie ostrej zimy, gdy ujemne temperatury utrzymują się przez 4-5 miesięcy, a pokrywa lodowa osiąga grubość kilkudziesięciu centymetrów, płytsze zbiorniki mogą zamarznąć do dna. Głębokie rowy w dnie umożliwiają wówczas bobrom w miarę swobodne przemieszczanie się. Kopiąc je, bobry zapewniają sobie także dostęp do płytkich rejonów przy brzegu. Tam nawet zimą mogą wygrzebać korzonki traw lub trzcin, a czasami rozkopać brzeg i przyciąć świeżą gałązkę z nadbrzeżnego krzewu.

Jesienią młode bobry są już duże i w miarę samodzielne. Rodzice nie poświęcają im zbyt wiele uwagi, chociaż w dalszym ciągu w ograniczonym zakresie je kontrolują. Każde pojawienie się dorosłych bobrów przy żeremiu jest okazją do radosnego powitania. Wprawdzie głosu bobrów nikt nie rozumie, ale możemy się domyślać, iż młode proszą o jakieś smakołyki i odrobinę czułości. Nowe dostawy zimowych zapasów odbywają się wiec przy przyjaznych dźwiękach powitalnych. Młode natychmiast asystują rodzicom. Obwąchują gałęzie przyciągniętego drzewka tak, jakby chciały nauczyć się rozpoznawać co i jak należy złożyć na zimę, aby przetrwać. Starają się naśladować rodziców i często poprawiają ułożoną gałąź lub próbują czy jest ich ulubionym przysmakiem. Nagle w ich zasięgu pojawiła się ogromna ilość pożywienia. Nie tylko nie muszą już zabiegać o swój patyczek do ogryzienia lecz mogą sobie wybierać dowolny przysmak z ułożonej sterty. Ich zachowanie tak bardzo zbliżone jest do naszego, iż czasami przypominały mi małe dzieci, które asystują rodzicom przy pracy. Zachowują się przy tym tak, jakby w tych pracowitych dniach starały się pomóc. Często na moje pojawienie się stare bobry nie reagowały. Młode natomiast interesowały się mną bardzo i podpływały co jakiś czas sprawdzając czy jeszcze jestem. Jeden z nich na postrach pluskał swoim małym, wąskim jeszcze ogonkiem i dumnie odpływał. Trudno jest rozpoznać płeć bobrów i to jeszcze młodych, lecz po zachowaniu wywnioskowałem, że był to młody samiec. Być może wydawało mu się, że chwilowo przejął funkcję strażnika stawu i dzielnie ostrzegał całą rodzinę przed rzekomym niebezpieczeństwem. A może po prostu bawił się. Lecz te pozorne zabawy to nauka, która w przyszłości będzie owocowała w ich życiu.

Młode bobry są bardzo pocieszne i swoim zachowaniem dają najwspanialsze przedstawienie jakim natura może nas obdarzyć.

Prace przy żeremiu

Jesienią bobry prowadzą także prace renowacyjne żeremia. Młode rosną szybko i zimą może okazać się, iż jest za ciasno. Bobry musza wiec powiększyć nie tylko miejsce, w którym wypoczywają i śpią lecz także "przedsionek", tzn. przestrzeń, zwykle usytuowaną tuż przy wejściu, gdzie posilają się i otrzepują z ociekającej wody. Ponadto, żeremie musi być ocieplone.

Praca bobrów jest systematyczna i dobrze zorganizowana. Czynność ocieplania i umacniania żeremia wiąże się jednocześnie z pogłębianiem rowów w dnie. Często para bobrów pracuje razem. Na zmianę wnoszą na ściany żeremia muł pobrany z dna i zmieszany z korzeniami roślin wodnych. Ogryzione gałęzie, które latem były porzucane bezładnie, teraz są skrupulatnie zbierane gdyż stanowią cenny budulec. Jeśli poprawiana jest cała konstrukcja, materiał układany jest z wielką uwagą. Obserwowałem bobry dziesiątki razy w czasie prac przy żeremiu i widziałem jak wielką wagę przykładają one do prac remontowych. Niektóre gałęzie mają kluczowe znaczenie w całej konstrukcji i bobry zdają sobie doskonale z tego sprawę. Ich ułożenie jest bardzo staranne. Czesto poprzedzone jest licznymi próbami "pasowania".

Praca bobrów na żeremiu zawsze przypominała mi pracę murarzy stawiających mur z używanego materiału. I tak, jak murarz ogląda każdą cegłę przed jej ostatecznym dopasowaniem i ułożeniem, tak samo bobry oglądają każdą gałąź i zastanawiają się jak korzystnie wmontować ją w ścianę żeremia. Zdarza się, że raz ułożony materiał wydaje się nie spełniać określonego zadania i wtedy bóbr zmienia jego pozycję. Czasami wbija gałęzie w ścianę żeremia, wchodzi do środka i od wewnątrz reguluje ich położenie. Przycina je lub nieznacznie wypycha, po czym wraca na zewnątrz i obkłada błotem. Końce gałęzi mogą sterczeć w powietrze, co wydawać się może brakiem estetyki u bobrów, lecz nie o estetykę tu chodzi lecz o bezpieczeństwo. Ułożone pod kątem ostre patyki stanowią z pewnością dodatkowe zabezpieczenie przed drapieżnikami.

Oczywiście nie wszystko jest aż tak starannie "pasowane". Może się wydawać, że materiał stanowiący podstawę żeremia układany jest bez specjalnej uwagi. Lecz to tylko pozory, gdyż bobry z pewnością nadają mu jakąś funkcję.

Powiększanie żeremia jest przeprowadzane systemem kopalnianym. Bobry drążą dodatkową przestrzeń wewnątrz, dokładając jednocześnie materiał na zewnątrz. Prace wewnątrz żeremia są słyszalne nawet jeśli żeremie jest typu "wyspowego" i jest oddalone od brzegu. Głośne i "suche" chrupanie, znacznie różniące się dźwiękiem od "miękkiego" ogryzania świeżej gałęzi z kory, świadczy o tym, że bobry poszerzają żeremie. Wygryzają suche gałęzie ze ścian i usuwają materiał. Istnieje wówczas duża szansa na to, że zobaczymy bobra wnoszącego materiał na ściany żeremia. Warto pozostać nad stawem dłużej i poczekać na taką scenę.

W pracach renowacyjnych szczególna uwagą darzony jest szczyt żeremia - miejsce, gdzie znajduje się otwór wentylacyjny - tzw. "komin". Spotykałem także otwory wentylacyjne w bocznych ścianach, jednak w większości wypadków znajduje się on właśnie na szczycie. Bóbr bardzo starannie pracuje nad jego wykończeniem. Podczas obkładaniu otworu ziemią cały czas kontroluje czy wentylacja jest dostateczna. Posługuje się przy tym węchem. Po każdym dołożeniu materiału na szczycie wkłada głowę głęboko między gałęzie i stara się wyczuć zapach wydostający się z wnętrza żeremia. Jeśli wentylacja nie jest zadowalająca, bóbr usuwa część ułożonego materiału. Otwór wentylacyjny jest szalenie istotny, gdyż to on zabezpiecza dopływ świeżego powietrza do środka żeremia. Nie może on być zbyt duży, aby nie obniżyć temperatury w żeremiu. Nie może też być zbyt mały, aby przez opady zamarzającego deszczu czy tez rozmycie błota na szczycie nie został zatkany. Dostęp drapieżnika od tej strony jest praktycznie wykluczony. Wiosną, widziałem żeremia rozkopane przez wilki lecz nigdy żaden z nich nie próbował dostać się od strony otworu wentylacyjnego. Uniemożliwiają to ostre, sterczące w górę patyki, które obłożone na ścianach ziemią i błotem stanowią barierę obronną. Zimą, gdy wilgotne błoto zamarznie, całość jest twarda jak beton i żaden drapieżnik nie dostanie się do środka.

Chociaż całe żeremie przypomina często chaotycznie ułożoną stertę gałęzi i błota, to bliższe obserwacje bobrów podczas prac remontowych wykazują iż pozorny chaos jest przemyślaną konstrukcją, która zapewnia bobrom komfort i bezpieczeństwo. Patrząc na prace bobrów na żeremiu, uzmysłowiłem sobie, że nasi przodkowie budując umocnienia z ziemi i pali mieli wspaniały wzorzec do naśladowania. Wystarczyło obserwować jak robią to bobry. Nasuwa się też pytanie, czy rzeczywiście to my pierwsi, wpadliśmy na pomysł budowania dróg wodnych w systemie kanałów wielostopniowych. Bobry przecież budują je od tysięcy lat.

Przygotowania do zimy trwają całą jesień. Bobry w swojej przezorności urządzają także dodatkowe pomieszczenia na okres zimowy. Tam, w przypadku próby ataku drapieżnika lub innych losowych zdarzeń, jak np. nagłe podwyższenie poziomu wody lub uszkodzenie żeremia, będą mogły się schronić. Często więc jesienią możemy obserwować bobry pracujące przy opuszczonym od wielu lat żeremiu lub budowaniu dodatkowej nory. Bobry przygotowują także siebie. Jesień jest okresem intensywnego żerowania. Nawet wówczas , gdy pracują przy transporcie drzewek i gałęzi, robią sobie krótkie przerwy na posiłek. Muszą zgromadzić odpowiednią ilość tłuszczu, który będzie je chronił od zimna. Będzie także "energetyczną" rezerwą na wypadek niedoboru żywności zimą.

Jesień jest bardzo pracowitym okresem w życiu bobrów. Mimo pierwszych przymrozków i pojawiającym się lodzie na powierzchni stawu, bobry pracują dalej. Byłem wzruszony, gdy widziałem jak te małe i pracowite zwierzęta walczą z nadchodzącą zimą. Pierwszy lód grubości kilku milimetrów łamały z dużą determinacją. Wyglądało to tak, jakby bobry chciały powiedzieć "... nie, jeszcze nie teraz". Nie tylko przebijały sobie drogi transportowe, lecz łamały lód w okolicach żeremia i wszędzie tam gdzie chciały popłynąć. Obserwowałem, jak swoim ciałem rzucały się na lód aby go złamać i dociągnąć do żeremia jeszcze kilka gałęzi więcej. Głośne trzaski łamanego lodu , rozchodzące się daleko w las były znakiem, że bobry dalej pracują. Są to sceny, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Kto to zobaczy chociaż raz, ten na zawsze pozostanie miłośnikiem tych zwierząt, będzie je szanował i chronił.

Gdy lód jest grubszy i jego łamanie jest coraz trudniejsze, bobry utrzymują mały przerębel, który umożliwia im wyjście na zewnątrz. Powstającą każdej nocy warstwę świeżego lodu systematycznie łamią. Potrafią też odszczypać zębami kawałki lodu aby powiększyć otwór i utrzymać chociaż kilka dni dłużej wyjście na brzeg. Gdy temperatura spadnie do okolo -8 °C jest dla nich zbyt zimno i dają za wygraną. Lód pokryje wówczas przerębel i nawet chwilowe ocieplenie już go nie roztopi. Bobry są odcięte od świata zewnętrznego i udają się na zasłużony zimowy odpoczynek. Czasami w mroźne poranki z otworu wentylacyjnego ulatnia się para a wieczorami słychać chrupanie towarzyszące ogryzaniu gałązek. To znak, że bobry mają się dobrze i pojawią się ponownie wiosną aby cieszyć nas swoją obecnością.

Istnieje analogia pomiędzy zachowaniem bobrów a naszym. Często podkreślany jest fakt, że bobry podobnie jak ludzie, potrafią odmienić środowisko i dostosować je do własnych potrzeb. Na uwagę zasługuje również to, że ich styl życia można porównać do najlepszych wzorów rodzinnych naszej społeczności. Bobry łączą się w pary na całe życie, a pod chwilową nieobecność rodziców starsze rodzeństwo opiekuje się młodszym. Każdy z członków rodziny pracuje dla wspólnego dobra i bezpieczeństwa rodziny. Przymus nie jest konieczny, gdyż bobry wydają się mieć przyjemność z tego, iż pracują. Każdy z nich chce mieć swój własny udział w wykonanych pracach. Późnym wieczorem, gdy nadejdzie czas odpoczynku, cała rodzina jest razem. Czule dotykają się, darząc się wzajemnie uczuciem sympatii. Często też kładą się na brzegu tak, jakby się do siebie przytulały. Ich zachowanie wielokrotnie wykracza poza przysłowiowy instynkt. Tego, kto obserwował bobry nie zdziwi więc fakt, że Indianie Ojibway mówiąc o bobrach używali zwrotu "mali bracia" lub "ludzie bobry". Grey Owl w jednym ze swoich opowiadań, napisał o nich, że są jak istoty z innej planety, które porozumiewają sie niezrozumiałym dla nas językiem.

W życiu bobrów, podobnie jak w naszym, rodzina jest najważniejsza i to jej dobru wszystko jest podporządkowane. Starajmy się o tym pamiętać. A gdy któregoś dnia zniknie nasze ulubione drzewko nad wodą, nie miejmy im tego za złe. Bobry ścieły je by nakarmić swoje młode i przetrwać zimę. Cieszmy się, że po wielu latach nieobecności wróciły i ponownie są z nami.


UWAGA

Przedstawiony materiał chroniony jest prawem autorskim. Copyright (March, 2003) - Janusz Szpaczyński