Zanieczyściliśmy glebę, wodę i powietrze;
doprowadziliśmy wiele gatunków zwierząt do zagłady;
zaburzyliśmy odwieczne prawa rządzące w przyrodzie,
i wszystko to nazwaliśmy postępem.

FAKTY i HIPOTEZY


1. Pokarm bobrów

Stwierdzenie, że bobry żywią się korą drzew jest tylko częściowo prawdziwe gdyż bobry zjadają także ogromne ilości roślin wodnych. Uwielbiają np żęsę i glony. Ich przysmakiem są kłącza grążela i lilii wodnych. Zjadaja takze kłącza trzcin, cały szereg roślin rosnących nad brzegiem i ich korzonki. Jedzą paprocie, większość gatunków traw, grzyby i owoce (jeśli spotkają), a nawet kwiaty. Tam, gdzie mają dostęp mogą wkradać się do ogrodów i na pola uprawne - szczególnie z kukurydzą, którą nie tylko jedzą ale także mogą użyć jako materiał budowlany.

Drzewa, a właściwie ich kora i liście, stanowią zaledwie pewien procent diety bobrów. Różni autorzy podają różne wartości. Z pewnością wielkości procentowe zmieniają się wraz z porą roku. Wydaje się, że bedzie wystarczająco bezpiecznie przyjać iż średnio ok 50% diety bobrow stanowi kora drzew, a pozostałe 50% to roślinność wodna i drobna roślinność brzegowa.

Bobry nie zawsze ścinają duże drzewa. Robią to w sytuacji kryzysu żywności. Jeśli brakuje młodych drzewek (odrostów) wówczas ścinają większe drzewa. Ich podstawowym zainteresowaniem są jednak krzewy i młode drzewka, najczęściej o średnicy od 1 do 5 cm. Jest to podyktowane nie tylko smakiem ale i bezpieczeństwem. Bobry starają się spędzać na lądzie możliwie mało czasu. Ścięcie drzewka o średnicy 1 cm zajmuje im kilka lub kilkanaście sekund. Drzewko o średnicy 4-5 cm ścinają w 1-5 minut. Ścięcie dużego drzewa zajmuje im wiecej czasu i zazwyczaj z przerwami trwa kilka dni.

Z moich obserwacji wynika, że jeśli bobry mają obfitość pożywienia w postaci roślin wodnych oraz młodych drzewek i krzewów rosnących na brzegu, nie ścinają dużych drzew wcale! Od 4-ech lat obserwuje rodzinę bobrów na stawie w Gatineau Park i nie ścieły one przez ten czas ani jednego drzewa o średnicy wiekszej niz 4-5 cm. W sąsiedztwie stawu rosnie bardzo dużo starych drzew i ogromne wprost ilości młodych odrostów, szczególnie klonów. Ponadto, nie stwierdzam tam starych ścieć. Wydaje się więc, że nad stawem tym ukształtowała sie pewnego rodzaju równowaga.

Ciekawa sytuacja nasępuje na świeżo zalanym terenie. Bobry rzadko siegają wówczas po drzewka. Delektują się natomiast wygrzebywanymi z dna korzonkami traw i innych roślin.

Wśród drzew zdecydowanie na pierwszym miejscu bobrzych przysmaków jest topola, szczególnie osika. Wierzba, klon i jesion są także drzewami "z wyboru". Olszyna, brzoza, leszczyna i czarny bez są zjadane, lecz nie są przez bobry tak cenione jak wymienione powyżej gatunki. Jeśli bobry nie mają dostępu do tych drzew scinaja inne drzewa w tym nawet buki i młode dęby. Lipa prawdopodobnie nie jest preferowana. Widziałem tereny bobrów, na których w pasie 30m od wody rosły głównie drzewa iglaste i lipy. Bobry pływały ok 300-400 m w góre rzeki po żywność a lipy stały nietknięte. Należy jednak zaznaczyć, że młode odrosty lip były systematycznie ścinane a liście lipy wydawały się bobrom smakować.

Czasami spotkać można ogryzioną przez bobry korę drzew iglastych. Z moich obserwacji wynika, że bobry sporadycznie moga ogryzać drzewa iglaste późną jesienią, zimą lub wczesną wiosną. Którejś wiosny, obserwowałem bobra, który z wielkim zapałem wygrzebywał klącza trzcin. Było to bezpośrednio po roztopach. Co 10-15 min wychodził na brzeg i ogryzał korę z rosnącego przy brzegu świerka. Po czym wracał ponownie do swoich kłączy. Po kilku dniach świerk był już ogryziony z kory do wysokości ok 50 cm i bóbr zaczął go ścinać. Gdy po tygodniu drzewo leżało na ziemi, byłem przekonany, że bóbr weżmie się za młode gałęzie. On jednak dalej, w przerwach jedzenia kłączy ogryzał kore z pnia świerka. Trudno jest mi powiedzieć dlaczego tak posępował. Być może potrzebował jakiś witamin lub mikroelementów i znalazł je właśnie w tym świerku. A może potrzebował dadać do tych miękkich kłączy cos "twardszego" do swojego jadłospisu aby jego przewód pokarmowy pracował właściwie. Fakt, że mimo występowania nad stawem drzew liściastych, bóbr wybrał świerk jest interesujący i wskazuje raczej na świadomy wybór. Bez wątpienia jednak, kora drzew iglastych nie jest podstawowym pokarmem bobrów. Świadczy o tym liczne występowanie świerków i sosen nad stawami, które od lat sa zamieszkałe przez bobry. Widok, drzew iglastych na brzegu stawu jest dowodem na to, że bobry zamieszkują ten rejon od dawna lub zamieszkiwały go w przeszłości. Ścięte klony, osiki i brzozy są stopniowo zastępowane przez drzewa iglaste. Być może, że z biegiem czasu bobry zaczną ścinać drzewa iglaste na swoim terenie aby zrobić miejsce dla swoich ulubionych i szybko rosnących osik, wierzb i klonów. Znając bobry, uważam iż jest to bardzo prawdopodobne.

2. Drapieżniki, które mogą zagrozić bobrom

Niezaprzeczalnym wrogiem dorosłych bobrów w warunkach polskich jest wilk, niedzwiedź, ryś i wypuszczany bez opieki pies. Młode bobry maja znacznie wiecej wrogów. Ptaki drapieżne, kuny, lisy i wydry - jeśli spotkają młodego bobra nie zawahają się go zaatakować. Być może dlatego też, młode czekaja często ponad miesiąc na pozwolenie pierwszego wypłynięcia z żeremia.

Anegdoty głoszą, że wydry stosują przemyślne metody porywania młodych bobrów. I tak, jeśli zakradanie się do żeremia lub nory nie zakończyło się sukcesem, wydra potrafi zrobić otwór w podstawie tamy, co w konsekwencji przyczynia sie do szybkiego spuszczenia wody ze stawu. Polowanie na młode bobry jest wówczas łatwe, gdyż stare bobry zajęte są badaniem stanu rzeczy i naprawianiem tamy. Wydarzenie takie opisał w jednym ze swoich opowiadań Grey Owl. Osobiście nigdy nie widziałem aby wydry spuszczały wodę ze stawu aby łapać bobry. Widziałem natomiast rodzine wydr składającą się z czterech osobników, która buszowała po stawie bobrów cały dzień a może i dłużej. Wydry zajeły nawet jedno z żeremii, które służyło bobrom jako dodatkowa przestrzeń. Po porannym posiłku i zabawach młodych wydr do ok 11-tej przed południem, cała czwórka schowała sie w pustym żeremiu. Jeden młody boberek, który pływał po stawie, zaciekawiony zajżał do żeremia, w którym siedziały już wydry. Byłem przerażony. Żeremie było przy brzegu i nie miałem żadnych wątpliwości, że bóbr wpłynął do środka żeremia i że doszło tam do spotkania z wydrami. Po ok minucie pokazał sie ponownie i ku mojemu zadowoleniu, nie został zaatakowany przez wydry. Było to we wrześniu wiec młody bóbr miały już ok. 4-5 miesięcy. Nie jest wykluczone, że wydry są bardziej zainteresowane nowo-narodzonymi bobrami w maju lub w czerwcu i ich pobyt na stawie bobrów jest wówczas mniej przyjazny.

Zimą często można zobaczyć ślady lisów a nawet wilków próbujących dostać się do żeremia. Wczesną wiosną kilkakrotnie widziałem żeremia (Gatineau Park - Kanada) rozkopane przez wilki. Bobry są jednak przygotowane na tego typu nieproszone wizyty i zazwyczaj mają gotowe dodatkowe żeremia i nory. Chociaż, atak drapieżnika na żeremie bezpośrednio po przyjściu na świat młodych bobrów może zakończyć się sukcesem drapieżnika. Znam staw w Gatienau Park (Quebec, Kanada) gdzie bobry, prawdopodobnie w celach bezpieczeństwa, wybudowały kilkanascie żeremii. Wyglada to wprost jak "miasteczko bobrów". Dokładne obserwacje wykazały jednak, że mieszka tam tylko jedna "przezorna" rodzina. Prawdopodobnie cześć z tych żeremii była wybudowana wcześniej przez inne bobry. Mimo to wiekszość z nich jest dalej używana. Jest to jedyny staw jaki znam z tak dużą ilością żeremii na małym obszarze.

W Ameryce Północnej oprócz drapieżników wymienionych powyżej - kojot (Canis latrans), fisher (Martes pennati), rosomak (Wolvarine Gulo Gulo), oraz w zachodniej części Ameryki Płn.- puma, mogą skutecznie zapolować zarówno na młode jak i dorosłe bobry.

Badania wykazały, że ok 15% diety wilków Algonquin Park (Ontario-Kanada) stanowią bobry. Często także czarne niedzwiedzie spotyka sie nad stawami bobrów. Widywałem je wiele razy zaczajone przy brzegu i w skupieniu obserwujące wodę. Nie mają jednak łatwego zadania, gdyż bobry mają świetny węch i bezbłędnie odkrywały obecność niedzwiedzia nad stawem. Matka natychmiast przywołuje młode do żeremia, a samiec, schowany za jakąś kłodą drzewa obserwuje dalsze poczynania nieproszonego gościa. Niedźwiedź może im jednak zagrozić gdy w poszukiwaniu pokarmu oddalą się od wody.

Po pojawieniu się niedzwiedzia nad stawem obserwowałem także inne reakcje bobrów. Na jednym stawie wybuchła prawdziwa panika. Samiec pływał na środku stawu tlucząc bez przerwy ogonem w wodę. Pozostali członkowie bobrzej rodziny schowani w żeremiu czekali na odejście drapieżnika. Na innym stawie pojawienie się niedźwiedzia wprowadziło staw i jego mieszkańców w stan zamrożenia. Nagle, życie zamarło, bobry znikneły i staw wygladał jakby nigdy w nim bobrów nie było. Nawet zawsze asystujące mi wiewiórki znikneły gdzieś bez śladu. Dopiero po dwóch godzinach pojawił sie jeden bóbr (prawdopodobnie samiec) i zaczął umacniać żeremię. Wizyta niedzwiedzia nad stawem zawsze mobilizuje bobry do umacniania żeremia. Jest to wielkie przeżycie dla bobrów. Pojawienie się człowieka nad stawem nie wywołuje az tak drastycznuch reakcji u bobrów. Niedzwidź jest prawdziwym zagrożeniem dla bobrów i one zdają sobie dokładnie z tego sprawę.

Trudno jest być obojętnym obserwatorem w takich sytuacjach. I chociaż rozumiem, że niedźwiedzie muszą przygotować się do zimy gromadzac odp. ilość tłuszczu, i że muszą też nakarmić swoje młode, byłem zadowolony gdy polowanie na obserwowanych przeze mnie stawach nie udało się im i moje bobry przetrwały.

Mimo, że wielokrotnie widziałem lisy i ich ślady przy żeremiu, nigdy nie widziałem lisa z upolowanym bobrem. W literaturze można jednak spotkać informacje, że lisy polują na bobry. Wydaje się, że polowania te mogą być skuteczne szczególnie szczególnie w przypadku młodych bobrów, które gdy mają już ponad miesiąc często samodzielnie wypływają z żeremia lub nory i ciekawe świata wychodzą na brzeg.

Panuje opinia, że bobry w Polsce nie mają naturalnych wrogów i powinny być redukowane przez odstrzał. Hmm! Po reintrodukcji, bobry w Polsce są gatunkiem "nowym". Moim zdaniem, drapieżnik musi nauczyć się rozpoznać bobry jako potencjalną ofiarę i musi się nauczyć na nie polować. Wydra, kuna a nawet lis może stać sie w niedalekiej przyszłości groźnym dla bobrów drapieżnikiem. Może więc, zamiast tępić obecnie lisy w Polsce jako szkodniki damy im jeszcze trochę czasu. Kto też wie, może wydry potrafią skutecznie nakłonić bobry do opuszczenia stawów rybnych a ich właścicielom, będzie sie opłacało "utrzymywanie" wydr na stawach? To oczywiście hipotezy, lecz wydaje się, że lisy, wydry, kuny i w pewnych rejonach wilki, rysie i niedźwiedzie, mogą przyczynić się do ustabilizowania populacji bobrów. To hipoteza dla wszystkich tych, którzy głoszą, że potrzebny jest naturalny wróg lub redukcyjny odstrzał aby utrzymac populacje bobrów w równowadze.

Inna propozycja hipotezy to to, że to nie drapieżnik reguluje pogłowiem gatunku-ofiary lecz dostępność pożywienia. Wg mnie populacja bobrów zatrzyma sie na jakims poziomie. Bobry przy ograniczonej dostępności pożywienia zazwyczaj nie mają młodych. Teoretycznie możliwe jest, iż para bobrów ma młode każdej wiosny. W praktyce jednak, gdy pożywienia jest mało bobry wstrzymują sie z powiekszaniem rodziny, do momentu odejścia poprzedniego wychowu (dwulatków) lub nawet robią sobie dluższą przerwę. Obserwując wiele rodzin bobrów w ostatnich latach, notowałem takie sytuacje w miejscach gdzie brakowało żywności.

cdn..


UWAGA !
Przedstawione materialy chronione są prawem autorskim.

Copyright (July, 2002) Janusz A. Szpaczyński