Pamiętajmy, że przyszłe pokolenia nie będą rozliczały nas z dokonań
w zakresie postępu technicznego,
lecz z naszego stosunku do środowiska naturalnego.

"Nasze Bobry"

Fotografia #1

Jesienią bobry gromadzą zapasy. Ściągają gałęzie i młode drzewka aby zatopić je przy żeremiu. Zimą będą wypływały z żeremia aby pod lodem dostać się do zapasów i odgryźć kawałek gałęzi na przekąskę. Ten 5/6-cio miesięczny bóbr (Fot. 1) oglądał każde drzewko przyciągnięte przez rodziców do zimowej spiżarni. Jego radość była ogromna. Prowdopodobnie nigdy nie widział tyle pożywienia w jednym miejscu. Przypominał małe dziecko asystujące matce przy pieczeniu ciastek.

Młode bobry w wieku kilku miesięcy asystują rodzicom i starają się ich naśladować. Kiedyś widziałem nawet jak dwa młode bobry pomagały ocieplać żeremię. Wprawdzie pomoc ta była znikoma i wyglądała raczej śmiesznie, lecz starały sie bardzo i to co mogły wciagały na żeremię.

Zanim padnie decyzja o zniszczeniu tamy czy żeremia lub odstrzale bobrów zastanowmy sie jaki dramat spotka młode takie jak ten powyżej, które bedą czekaly w norze czy żeremiu na rodziców. A powinny być pod opieką przez dwa lata. Dopiero w wieku dwóch lat odchodzą wiosną w poszukiwaniu swojego rejonu i partnera.

Byłem raz świadkiem dramatu, w którym młody bóbr został sam. Coś się stało i rodzina bobrów zniknęła pozostawiając jednego młodego. Było to w sierpniu więc prawdopodobnie miał ok 4 miesięcy. Obserwowałem go wiele razy i w jego zachowaniu widziałem jak bardzo cierpi. Wypływał z żeremia i podpływał zawsze w te same miejsca - tam gdzie kiedyś przebywał z rodzicami. Przez dwa miesiące kilka razy na dzień sprawdzał, czy czasami nie spotka tam rodziców. Widziałem jego smutek i mimo, że bardzo chciałem mu pomóc nie mogłem. Jak bardzo różnił sie zachowaniem od swoich rówieśników na innych stawach! Zachowywał sie tak jakby coś mu groziło. Był cały czas zaniepokojony i nigdy nie okazywał radości. A ja po każdej wizycie na jego stawie wracałem do domu przygnębiony.

Ta historia skończyła sie dobrze. Któregoś dnia w październiku, gdy zdeterminowany chęcią pomocy udałem sie na ten staw aby jakoś ocieplić mu żeremie i przyciać trochę gałęzi na zimę, zobaczyłem rodzinę w komplecie. Żeremie było ocieplone a obok sterczały gałęzie z zapasów zgromadzonych na zimę. Rodzina przeniosła się na górne stawy a na zimę wróciła. Jak się zagubił ten młodzik nie wiem. Może ludzie go złapali i wypuścili po kilku dniach a w tym czasie rodzina sie przeniosla? A może nagle zagroziło jakieś niebezpieczeństwo i cała rodzina przenosiła się w pośpiechu i jeden młody się zagubił?. Na szczeście dla tego młodzika i mojego sumienia doszło do połaczenia rodziny. Ale nie zawsze tak musi być. Gdy rozpocznie sie redukcja populacji bobrów w Polsce takie właśnie młode bobry będą pływały zatroskane po stawie szukajac swoich rodzicow. I proszę mi wierzyć, że one czują tak samo jak ludzie i przeżywaja te same emocje i uczucia, łacznie ze smutkiem i radoscią. Pamiętajmy o tym !

Fotografia #2

I kolejne zdjęcie (Fot. #2) - bóbr na codziennej kontroli swojego stawu . Płynąc podnosi głowę i "łapie" wiatr aby wyczuć czy jakieś niebezpieczeństwo nie zagraża jego rodzinie. Bobry mają niezywkle dobry węch i słuch. Najmniejszy szelest je niepokoi. Dźwięk złamanej suchej gałązki pod nogami fotografa słyszą z odległosci nawet 100m. Warto o tym pamiętać. Często zanim podejdziemy do wody, bobrów już nie ma - a nam się wydaje, że nie było ich tam wcale. Ponadto, to że ich nie widzimy nie znaczy, że one nas nie słyszą. Nawet siedząc w żeremiu słyszą co się dzieje na zewnątrz. Tak jak my możemy je słyszeć "mlaskające" w żeremiu. W oczekiwaniu na pokazanie się bobrów trzeba więc zachowywać się bezszelestnie. Gwarantuję, że warto przesiedzieć kilka godzin bez ruchu aby zobaczyć bobra w czasie jego codziennych zajęć. Powodzenia !

Poniżej zdięcie bobra, który razem z rodziną przeniósł się właśnie na nowy teren. Bobry zbudowały tamę na małym strumieniu i szybko miały dość duży staw. Rano i wieczorem podpływały do tamy aby sprawdzić czy nie wymaga wzmocnienia. Często dokładały nowy materiał. Z dna wygrzebywały muł i zatopione gałezie aby wzmocnić nimi tame i podnieść ją wyżej. Tama rosła i było by tam już duże jezioro, lecz woda zalewała drogę i zaistniała konieczność instalacji rur przepływowych. Ale tam, gdzie człowiek nie interweniuje bobry potrafią zbudować tamy spiętrzające dziesiatki a nawet setki tysięcy metrów sześciennych wody. Ponoć najwyższa tama, którą odnotowano na początku XX wieku, miała wysokość 6m. Nieco niższe tamy, lecz równie imponujące, dalej zdobią krajobrazy wielu miejsc w Ontario i Quebec. Kilka z nich pokazuję tu na zdięciach - (Tamy).

Jesienią, w tym samym czasie gdy ocieplane jest żeremie i wzmacniana jest tama, bobry gromadzą zapas żywności na zimę. Ze ściętego drzewa najpierw odgryzane są gałęzie (Fot. #3), które natychmiast transportowane są do zimowej spiżarni. Na koniec, pień drzewa dzielony jest na części i cieńsze kawałki także zatapiane są przy żeremiu w spiżarni pod wodą. Czasami, bobry kładą je na wierzch sterty aby swoim ciężarem przygniotły gałęzie zatapiając je głębiej. W ten sposób wieksza ich ilość bedzie dostępna zimą pod lodem. Dolna część pnia, o stosunkowo dużej średnicy, zazwyczaj pozostawiana jest na brzegu. Bobry wracają jednak do niej często i zanim lód skuje powierzchnię stawu pień ten jest dokładnie ogryziony z kory.

Fotografia #3

Gdy zima jest juz blisko wiele rodzin pracuje także w ciagu dnia. Po pierwszych nocnych przymrozkach bobry wiedzą, że liczy się już każda minuta. Małe przerwy robione sa wyłącznie na posiłek. Dziesiatki gałezi i młodych drzewek jest magazynowanych każdego dnia w sąsiedztwie żeremia na okres zimowy. Nawet pnie drzew o średnicy 15cm są cięte na kawalki ok 1 metra i zatapiane przy żeremiu (Fot. #4).

Fotografia #4

Bóbr przecinając pień drzewa często zmienia pozycję i przecina drzewo po obwodzie. Gdy nie może odwrócić drzewa sam kładzie się na plecach, często zanurzajac się cały w wodzie, aby przeciąć część, która jest pod wodą. Bóbr bez problemu potrafi przecinać drzewo pod wodą. Nic przy tym się nie marnuje. Nawet wióry z powierzchni pnia sa dokładnie ogryzione z kory.

Fotografia #5

Na połnocy, tam gdzie już w listopadzie są mrozy, zgromadzone przez bobry zapasy żywności sa naprawdę imponujace. Gałezie i drzewka sa czasami tak równo ułożone, ze wielokrotnie trafiajac na taki magazyn byłem przekonany, że sterta była ułożona przez człowieka. Lecz to bobry pracuja dokładnie i potrafia układać gałęzie tak, aby wiecej ich się zmieściło przy żeremiu. Proszę zobaczyć jak wyglądają bobrowe magazyny żywności tam, gdzie zima jest długa i naprawdę mroźna, a lód na stawie trzyma sie od listopada do kwietnia a nawet maja - (magazyny zywności).

Bobry na nowym terenie mają zazwyczaj obfitość pożywienia. Z dna wygrzebują zielone jeszcze trawy/ziola i zjadają razem z korzonkami. Zalane drzewa liściaste sa zazwyczaj ścinane pierwsze. Drzewa iglaste pozostają. Po kilku lub kilkunastu latach przewracają się do wody. Ale zanim się to stanie niejeden dzięcioł wykuje w nich dziuplę i wychowa potomstwo. Staw szybko odkryja zwierzęta i wieczorami będą go odwiedzały. Zadomowią sie tu kaczki, a strumieniem przywędrują żółwie. Tam gdzie jest woda jest bogactwo życia. I to życie kwitnie tam dzięki bobrom.

Odkrycie rodziny na nowym terenie gwarantuje udane obserwacje. Bobry są wówczas bardzo aktywne. Te na zdieciach obserwowałem przez kilka miesięcy w dni wolne od pracy. Znały mnie już i nie bały się. Trzeba je przekonać, że z naszej strony nic im nie grozi. To wymaga czasami siedzenia bez ruchu kilka godzin i to przez wiele dni - ale warto. Oby każdy z Was mógł obserwować te niezwykłe zwierzęta. Każdego popołudnia dają pokaz jak na najlepszych filmach National Geographic. Pracując przypominają małe dzieci, które budują coś nad wodą. Niezdarnie na tylnych łapkach, trzymając patyki lub błoto przyciśnięte do ciała, wnosza na tamę lub żeremie. Jak małe dzieci tyle, że efekt końcowy tej "zabawy" jest trwalszy i jest niezwykle ważny dla środowiska naturalnego.


UWAGA:
Przedstawione zdjęcia chronione są prawem autorskim. Kopiowanie, wykorzystywanie na innych stronach lub jakiekolwiek inne publikowanie bez mojej zgody jest zabronione. Chcesz komuś pokazać moje zdięcia - przekaż adres tej strony !
Jeśli podoba Ci się moja strona lub masz uwagi, napisz mi o tym proszę.
Copyright (1998-2002) - Janusz Szpaczyński